Na początek
Mówiąc najprościej: trufle to najcenniejsze, podziemne grzyby świata. W przeciwieństwie do tradycyjnych grzybów nie posiadają kapelusza i rosną całkowicie ukryte przed ludzkim wzrokiem – od kilku do kilkudziesięciu centymetrów pod powierzchnią ziemi. Żyją w ścisłej symbiozie z korzeniami konkretnych gatunków drzew, głównie dębów, buków, lip i leszczyn, od których czerpią składniki odżywcze, odwdzięczając się minerałami.
Są uznawane za absolutny luksus kulinarny z dwóch powodów: unikalnego, hipnotyzującego aromatu, którego nie da się syntetycznie podrobić, oraz faktu, że ich pozyskanie wymaga ogromnej cierpliwości i pomocy specjalnie wyszkolonych psów.
Krótka historia „Diamentu Kuchni”
Droga trufli na salony światowej gastronomii trwała tysiące lat i była pełna skrajnych emocji – od boskiego uwielbienia po całkowite potępienie.
Grecy i Rzymianie uważali trufle za potężny afrodyzjak i lekarstwo. Według mitologii pierwsza trufla powstała w miejscu, w którym rozzłoszczony Zeus uderzył piorunem w ziemię tuż obok korzeni dębu. Starożytni uczeni spierali się, czy trufle są roślinami, zwierzętami, czy osobnym tworem natury.
Ze względu na swój tajemniczy, podziemny charakter, nieregularny kształt i intensywny zapach, trufle zostały uznane przez średniowieczny Kościół za „czarcie pomioty”. Przez kilkaset lat ich zbieranie i spożywanie było surowo zakazane, a grzyby te niemal całkowicie zniknęły ze stołów.
Trufle wracają na salony w wielkim stylu dzięki francuskim i włoskim monarchom. Król Ludwik XIV uczynił z nich stały element królewskich bankietów. To w tym okresie na terenach Włoch i Francji narodził się elitarny, przekazywany z pokolenia na pokolenie zawód zbieracza trufli (trifolau).
W 1825 roku słynny francuski gastronom Jean Anthelme Brillat-Savarin nazwał truflę „diamentem kuchni” – i to określenie pozostaje aktualne do dziś. Obecnie świeże trufle stanowią fundament światowego segmentu fine dining, będąc synonimem prestiżu, kulinarnej doskonałości i najczystszej pasji slow food.
Czy wiesz, że? Do końca XIX wieku do poszukiwania trufli używano głównie świń. Choć miały genialny węch, miały też jedną wadę – uwielbiały zjadać znalezione trufle. Dziś zbieraczom towarzyszą wyłącznie specjalnie szkolone psy (takie jak rasa Lagotto Romagnolo), które chętnie oddają znalezisko w zamian za przysmak.
